MER – trzeci zjazd

Gdyby ktoś zapytał po co jadę na 35 kurs w życiu, po 18 latach praktyki, to powiem tak: jadę spotkać się z ludźmi. W tym czasie, gdy odbywa się szkolenie, w ośrodku zbiera się wyjątkowa grupa z Satyarthim i Nisargą na czele. Do tego mnóstwo fantastycznych ludzi z całego świata, z których każdy ma dla każdego jakiś prezent. Oczywiście są warsztaty, są techniki, jest praca i wymiana doświadczeń. Jest też własny proces związany z poddawaniem się pracy ze swoim ciałem.

To czego doświadczam uczestnicząc w tych wydarzeniach, to nagród za pracę włożoną we własny rozwój, oraz testów pokazujących co jeszcze jest do zrobienia. To pewnego rodzaju laboratorium, w którym mogę sprawdzać różne techniki i różne podejścia. Będąc jednocześnie obiektem testów mogę się zorientować jak inni mogą się czuć w podobnych sytuacjach. Do tego jest wiele spotkań, podczas których można dostać feedback o swojej pracy, podzielić się swoimi myślami, dostrzec zmianę u siebie i innych, no i jeszcze poznać nowych ludzi.

Jest jeszcze warstwa subtelna, eteryczna, mało widoczna, ale o ogromnym znaczeniu. Dotyczy czegoś, co mam gdzieś z tyłu głowy i jest o misji, o poszukiwaniu siebie. Moją intencją jest znalezienie, albo dostrzeżenie swojego daru dla ludzi i świata. Jest w tym kwestia zaufania w swoje możliwości. Czasem zadaję sobie pytanie, czy znajdę to na kolejnych warsztatach, ale paradoksalnie ufam, że tak. Każdy kurs przybliża mnie do odkrycia siebie. Każdy odkrywa przede mną kawałki tajemnicy, które układam w puzzlach swojego życia.

Czuję wdzięczność i radość. Jestem wdzięczny sobie za determinację i zapał, oraz wszystkim spotkanym tam ludziom za ich bezcenną obecność, wszystkie rozmowy, wymianę spojrzeń i każdego dotyku, czy przytulenia. Dostrzegam też znaczenie jakie ma dla mnie przynależność do tej grupy. Mam poczucie uczestniczenia w czymś prestiżowym i wyjątkowym, zarówno dzięki społeczności skupionej wokół Integral Body Institute, jak i będąc uczniem samego Satyarthiego. Czuję się zmotywowany do dalszych poszukiwań i do dalszej pracy. Z ciekawością i nadzieją wyglądam kolejnego, marcowego zjazdu.